Siatkarze Łuczniczki Bydgoszcz zrobili pierwszy krok w stronę utrzymania się w PlusLidze. Bez większych problemów pokonali w pierwszym meczu barażowym AZS Częstochowa. Jutro drugi mecz tych dwóch zespołów.

Częstochowianie dążą do powrotu do grona najlepszych zespołów w kraju. W finale I ligi pokonali Lechię Tomaszów Mazowiecki. Jednak w starciu przeciwko Łuczniczce stracili swojego jednego z liderów. Mowa o atakującym Bartoszu Krzyśku (były gracz bydgoskiego klubu), który doznał kontuzji na wczorajszym treningu i wypadł z gry na około trzy tygodnie.

Bydgoszczanie znakomicie rozpoczęli spotkanie. Już na jego samym początku gości zagrywką zaczął nękać Jewgienij Gorczaniuk. Potem asa serwisowego dołożył jeszcze Filipiak i szybko zrobiło się 7:2 dla gospodarzy. Ale potem dwukrotnie zawodnikom Łuczniczki odgwizdano błąd podwójnego odbicia piłki (najpierw Goasowi, a później A. Kowalskiemu) i z wysokiej przewagi pozostał tylko punkt (14:13). Później ważne dwa ataki skończył jeszcze Filipiak, a blok Bućki zatrzymał Sacharewicz i błyskawicznie gospodarze odskoczyli na cztery punkty (20:16).

Po wyrównanym początku drugiego seta, później gospodarze zaczęli budować przewagę. W końcówce było siedem punktów zaliczki Łuczniczki (20:13). Rywale próbowali w końcówce odrobić część strat, ale zaliczka wypracowana przez Łuczniczkę była wysoka.

AZS objął prowadzenie za to w trzeciej partii – 6:5 po ataku Stolca. Ale była to tylko chwilowa radość, bo potem dominowali już podopieczni trenera Bednaruka. W ofensywie brylowali Filipiak i Gorczaniuk, a do tego miejscowi dołożyli skuteczną grę na siatce w bloku (w całym meczu zdobyli dziewięć punktów w tym elemencie gry).