Łuczniczka przegrała u siebie z Czarnymi Radom i dopiero w przyszły weekend rozstrzygną się losy bydgoskiej drużyny.

Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie w meczu przeciwko Cuprum, dla bydgoskiego zespołu mecz z Czarnymi miał fundamentalne znaczenie. Wygrana za trzy punkty pozwoliłaby na dobre ekipie Jakuba Bednaruka odskoczyć od strefy spadkowej na dystans pięciu punktów.

Jednak podopieczni trenera Bednaruka tego celu nie zrealizowali. Mało tego, przegrali za trzy punkty i do końca muszą drżeć o to, czy w nadchodzącym sezonie zagrają w elicie, czy też na jej zapleczu. W starciu z radomianami, Łuczniczka najbardziej i najmocniej powinna żałować drugiego seta.

W nim bydgoski zespół prowadził już różnicą kilku punktów, ale w grę Łuczniczki znów wkradła się nerwowość i chaos, co spowodowało, że to przyjezdni zaczęli odrabiać straty, a w konsekwencji doprowadzili do gry na przewagi, którą rozstrzygnęli na swoją korzyść po dwóch asach serwisowych Teryomenki. W pierwszej i trzeciej odsłonie przewaga Czarnych nie podlegała dyskusji.

Łuczniczka zakończy fazę zasadniczą w przyszłą niedzielę wyjazdowym meczem z Treflem Gdańsk (14:45). I to może być pojedynek prawdy dla bydgoskiego zespołu.