Zakup mieszkania jest prawie o połowę tańszy niż najem - wskazuje HRE Investments. Na podstawie kontraktów terminowych na stopę procentową oszacowano, że rata dzisiejszych kredytów za 10 lat może wzrosnąć o 20-30 proc.

Jak zauważył ekspert HRE Investments Bartosz Turek w opublikowanej w czwartek informacji, ostatnie perturbacje na rynku mieszkaniowym spowodowały, że czynsze najmu mieszkań, po latach wzrostów, zaczęły spadać. Nie znaczy to jednak, że najem okazał się rozwiązaniem tańszym niż zakup, bo w międzyczasie raty złotowych kredytów mieszkaniowych także spadły.

"Aby kupić mieszkanie na kredyt trzeba posiadać wkład własny (najczęściej 20 proc. ceny), pieniądze na pokrycie kosztów transakcyjnych (co najmniej 2-6 proc. ceny) oraz środki na wykończenie, wyposażenie lub chociaż odświeżenie lokalu (od kilku procent ceny wzwyż). Do tego potencjalny nabywca musi posiadać w oczach banków zdolność kredytową. Najemca ma tu znacznie łatwiejszą sytuację – wystarczy aby oprócz czynszu wpłacił właścicielowi kaucję (zazwyczaj jednomiesięczny czynsz). Niektórzy właściciele mogą nawet nie spytać o zawód czy osiągane przez najemcę dochody" - wskazał.

Jak zaznaczył, istnieje oczywiście prawdopodobieństwo, że kredyty podrożeją, a w związku z tym właściciel będzie musiał płacić wyższe raty.

"Prognozy sugerują, że w perspektywie najbliższych 10 lat jest to faktycznie prawdopodobny scenariusz. Raty za 2-3 lata powinny być wyższe niż dziś. Na podstawie dzisiejszych kontraktów terminowych na stopę procentową można nawet oszacować, że za 10 lat rynek spodziewa się takiego wzrostu poziomu stóp procentowych, że rata dzisiejszych kredytów może wzrosnąć o około 20-30 proc." - podał.

"W dalszym ciągu nie niweluje to jednak przewagi własności nad najmem z kolejnej bardzo prostej przyczyny – czynsze najmu z czasem także rosną i to przeważnie bardziej niż mogą rosnąć raty kredytów" - dodał.

Jak wyjaśnił, dane GUS wskazują, że w Polsce w latach 2001 – 2020 czynsze wzrosły aż o 93 proc. Aby pokazać punkt odniesienia, to towary i usługi zdrożały w tym samym czasie o 47 proc. (inflacja).

Według Turka, mogą się zdarzać sytuacje, w których osoby zadłużone będą okresowo ponosiły wyższe koszty posiadania mieszkania na własność niż najemcy. W ostatecznym rozrachunku to jednak właściciele mieszkań powinni za swoje mieszkania zapłacić znacznie mniej niż lokatorzy mieszkań na wynajem - wskazał. (PAP)